Wywiad z Mateuszem Ziółko

Wywiad uczniów Szkoły Podstawowej nr 17 im. Kurierów Sądeckich w Nowym Sączu

 ze znanym polskim piosenkarzem, pianistą i autorem wielu piosenek

 MATEUSZ ZIÓŁKO

 GOŚĆ SPECJALNY

na uroczystości Jubileuszu 120-lecia Szkoły

Wywiad został przeprowadzony 29.11.2022r.

„Proszę pozdrowić serdecznie uczniów i podziękować za bardzo wyczerpujący (w dobrym tego słowa znaczeniu) wywiad” – napisał p. Mateusz Ziółko, (autoryzacja wywiadu 10.12.2022r.).

Uczniowie: Chcieliśmy bardzo serdecznie powitać Pana w naszej szkole i podziękować, że mimo tak napiętego grafiku znalazł Pan czas, aby swoim utworami uświetnić 120. rocznicę powstania naszej szkoły.

MZ: Dzień dobry. Cieszę, się, że mogę być waszym gościem. Jestem do waszej dyspozycji – możecie śmiało pytać o co chcecie.

U: Co skłoniło Pana do odwiedzenia naszej szkoły w tak uroczystym dniu 120-lecia jej istnienia?

MZ: To jest bardzo fajne pytanie. Do tego, aby odwiedzić waszą szkołę skłoniła mnie prawda jaką przeczytałem w liście, który od was otrzymałem w maju tego roku. To była pierwsza taka sytuacja jaka mnie spotkała w życiu. Bardzo żałuję, że nie mogę poznać Karola, który podpisał się pod listem. To była naprawdę super inicjatywa. Przeczytałem ten list i uśmiechnąłem się do siebie. To, że do was przyjechałem, jest dowodem na to, że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych, nie ma   ludzi niedostępnych. Jeżeli czegoś w życiu bardzo chcemy i czujemy to głęboko w sercu to tak powinniśmy postąpić. Ja wierzę w to, że bardzo często w życiu kierujemy się sercem, a jeżeli tak robimy to kierujemy się Bożym głosem, bo jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Wasz list to  dowód na to, że Karol (przewodniczący szkoły w roku szkolnym 2021/2022, aktualnie absolwent – przyp. SP17) poszedł za ciosem, odważnie napisał list do „pana z telewizji”, który mieszka całkiem niedaleko i okazało się, że to wcale nie jest takie skomplikowane, żeby zrealizować swoje marzenia. Ta prawda i odwaga przekonały mnie do tego, żeby tutaj dzisiaj przyjechać i za to chciałbym wam też podziękować, że mogę dziś być z wami.

U: Czy lubił Pan chodzić do szkoły i jakie były Pana ulubione przedmioty?

MZ: Tak lubiłem chodzić do szkoły zwłaszcza do podstawówki. W szkole podstawowej byłem prymusem. Bardzo dobrze się uczyłem, ponieważ moja mama bardzo  pilnowała, abym się dobrze uczył. Dbała też o to, abym zawsze był przygotowany do lekcji. Nauka nigdy nie sprawiała mi kłopotów. Miałem dobre oceny i świetnie się bawiłem ze swoimi kolegami ze szkoły. Po szkole jak było ciepło to biegaliśmy na gruszki i śliwki do sąsiadów. Wtedy naprawdę były  super zabawy. Już w szkole podstawowej miałem pasję, którą rozwijałem, czyli muzykę. Siedziałem całymi godzinami po lekcjach przy fortepianie, chodziłem jeszcze do kościoła grać, bo byłem organistą przez kilka lat w parafii w Zubrzycy.

A jaki był mój ulubiony przedmiot? Na pewno moja odpowiedź was zaskoczy, ale moim ulubionym przedmiotem była matematyka. Byłem z matematyki dobry i muszę się wam pochwalić, że w 8 klasie miałem 6 z matematyki. Potem dowiedziałem się, że osoby, które mają talent artystyczny lub muzyczny mają wrażliwość i dar od Boga w postaci abstrakcyjnego myślenia. Każdy talent artystyczny czy to dotyczy muzyki, czy pisania, czy malowania to zdolność postrzegania świata w zupełnie inny sposób, niż postrzega go większość ludzi. Oprócz matematyki uwielbiałem również historię. Historia jest bardzo ciekawa  i nauka tego co działo się w przeszłości, w czasach kiedy żyli nasi rodzice, dziadkowie daje nam bardzo dużą świadomość tego, dlaczego dzisiejszy świat jest taki, a nie inny. To jest bardzo ciekawa dziedzina pod warunkiem, że nauczyciel od historii nie jest nudny, bo historie trzeba umieć przekazać w bardzo ciekawy sposób. Ja miałem to szczęście, że miałem znakomitego nauczyciela historii.

U: Czy miał Pan dobre oceny w szkole i czy lubił się Pan uczyć?

MZ: Możemy to podzielić na 2 okresy. W podstawówce miałem dobre oceny i lubiłem się uczyć, a w szkole średniej bywało różnie. W liceum to był okres jeszcze większego zaangażowania w moją pasję. Miałem 15 lat kiedy założyłem pierwszy zespół, a 16 kiedy zacząłem koncertować i zarabiać. To był okres, kiedy większość czasu spędzałem poza domem i tak naprawdę poza szkołą. To był też taki okres, kiedy zacząłem pisać muzykę do spektakli.

U: Jaka była Pana ulubiona lektura szkolna?

MZ: Moją ulubioną lekturą była powieść Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. To była pierwsza lektura, którą przeczytałem w całości. Uwielbiałem też „Dzieci z Bullerbyn”. Najbardziej nie lubiłem książki  „O 7 krasnoludkach i sierotce Marysi”. Nie mogłem wejść w klimat tej lektury. Mama mnie zmuszała do tego, żebym  to przeczytał i czytałem to bardzo długo.

U: Czy pamięta Pan jakieś śmieszne zdarzenie ze szkoły?

MZ: Pamiętam wiele śmiesznych zdarzeń ze szkoły. Opowiem wam o jednym zdarzeniu, które teraz nazwalibyście prankiem. Zrobiliśmy  z kolegami taki „żarcik”. Kiedyś na lekcji chemii pani pokazywała nam kwas masłowy, którego zapach jest tak okropny – nikt nie jest w stanie tego wytrzymać. Wraz z kolegami wpadliśmy wtedy według nas na świetny pomysł, żeby wykraść ten kwas masłowy i zrobić wszystkim w szkole żarcik. Udało nam się zdobyć klucz do pracowni chemicznej i zabrać z niej słoik z kwasem masłowym. W chwili kiedy wychodziliśmy z kwasem masłowym z pracowni przyłapała nas jedna z nauczycielek i uciekliśmy do toalety. Postanowiliśmy, że wylejemy te kwas masłowy do kratki ściekowej. Okazało się, że kratka ściekowa była zatkana i …dzięki temu wyremontowali nam łazienki. Tak naprawdę nasz prank spowodował remont w szkole. Pamiętajcie nigdy tego nie róbcie.

U: Czy od dziecka uwielbiał Pan muzykę i śpiew?

MZ: Zdecydowanie tak. Słyszałem od mojego brata starszego o 8 i pół roku, że kiedy miałem  niecały roczek moja mama śpiewała mi znaną kołysankę ”Aaa kotki dwa” i potem kiedy w wózku usypiał mnie mój brat to potrafiłem przez godzinę nucić tę melodię śpiewaną przez moją mamę. Mój brat nie mógł już ze mną wytrzymać i prosił mamę żeby mnie zabrała. Jak byłem małym chłopcem to w domu nazywano mnie „Wyjec” dlatego, że ciągle śpiewałam,  darłem się i byłem strasznym beksą. Zacząłem grać, kiedy miałem 5 lat. Mój brat uczył się grać na akordeonie i na instrumentach klawiszowych i ja podpatrywałem jak on to robi. Wtedy zakochałem się w muzyce. U mnie w domu zawsze było dużo muzyki i śpiewu, ponieważ mama uczyła mnie piosenek i śpiewała bardzo dużo. Mama kochała muzykę. Słuchała Trójki Polskiego Radia, a tam zawsze była grana dobra muzyka. Zakochałem się w muzyce zespołu Queen, Eltona Johna, Czesława Niemena. Muzyka była ze mną od zawsze.

U:Kiedy odniósł Pan swój pierwszy sukces muzyczny i kto odkrył Pana talent?

MZ: Moi rodzice utwierdzali mnie od samego początku, że mam talent i muszę go rozwijać. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Nigdy nie byłem grzecznym dzieckiem i sprawiałem rodzicom dużo kłopotów. Cały czas szukałem wrażeń, bo jestem artystą. Moi rodzice mimo wszystko nigdy nie zabraniali mi żadnych wyjazdów, koncertowania, wspierali mnie w tym co robiłem. Kiedy byłem nastolatkiem tata woził mnie samochodem  na próby, na koncerty i był ze mną cały czas, kiedy tego potrzebowałem. Moi rodzice we mnie ten talent muzyczny zobaczyli, odkryli i pielęgnowali.

Pierwszy sukces odniosłem w wieku 13 lub 14 lat na Ogólnopolskim Przeglądzie Młodych Talentów w Nowym Targu. Zaśpiewałem wtedy piosenkę Eltona Johna. Dostałem się do drugiego etapu, który odbył się w Skawinie i tam otrzymałem drugie miejsce. Pierwsze miejsce zajęła Malwina, która do dziś śpiewa w Teatrze Roma. Statuetkę z tego sukcesu mam do dziś w rodzinnym domu.

U: Czy bycie sławnym pomaga Panu w życiu?

MZ: Zawsze mówię o sobie, że jestem osobą rozpoznawalną, nie sławną. Jeżeli gonisz za sławą to karmisz swoje ego. Bycie rozpoznawalnym ułatwia jedną zasadniczą rzecz w życiu: tworzenie dobra. Rozpoznawalność pomaga dotrzeć do wielu ludzi do których nie mógłbyś dotrzeć, gdybyś nie był w tym miejscu. Pamiętajcie, żeby zawsze wykorzystywać talenty, które dostaliście od Boga we właściwy sposób po to, żeby dawać ludziom dobro, miłość, radość. Ja wychodzę na scenę po to, żeby się dobrze bawić i żeby ludzi się cieszyli.

U: Czy lubi Pan pomagać innym?

MZ: Oczywiście, że lubię pomagać innym. Pomaganie i umiejętność dostrzeżenia potrzeb drugiego człowieka to  istota naszego człowieczeństwa. To jest prawda, którą w sobie powinniśmy znaleźć. Nigdy nie powinniśmy przejść obojętnie wobec drugiego człowieka. Pomagam ludziom z prostego powodu – po prostu kocham ludzi i lubię z nimi przebywać. Chciałbym, żeby świat wyglądał zupełnie inaczej niż wygląda. Jest takie powiedzenie, że nie możemy zmienić wszystkich na świecie, ale możemy zmienić cały świat dla jednego człowieka. Jeżeli jednemu człowiekowi pomożesz, to wówczas ta osoba będzie umiała podzielić się tym dobrem i miłością z innymi.

U: Kim chciał Pan zostać w dzieciństwie?

MZ: Chciałem być lekarzem. Bardzo lubiłem biologię, jednak pasja do muzyki pochłonęła mnie bez reszty. Bardzo lubię czytać ciekawostki dotyczące medycyny, ludzkiego ciała i umysłu.

U:Jakimi wartościami kieruje się Pan w życiu i co jest dla Pana najważniejsze?

MZ: W życiu kieruję się bardzo prostą wartością: miłością. Na wszystko i na każdego człowieka powinniśmy patrzeć oczami miłości. Jedynym źródłem miłości jest Bóg.

U: Kto inspiruje Pana w muzyce?

MZ: Inspiracją dla mnie w muzyce jest wszystko co widzę, świat który mnie otacza. Najbardziej inspirujące jest moje własne życie i życie ludzi, których spotykam. Kiedy mówisz lub śpiewasz o czymś prawdziwie z serca, to nie musisz nikogo przekonywać do tego, że to jest prawda, bo wszyscy to czują. Piszę i śpiewam piosenki o tym, co sam przeżyłem lub śpiewam piosenki o historiach, które doświadczyli inni ludzie. Są to często historie, które mnie zbudowały w jakiś sposób lub wzruszyły. Inspiracją są dla mnie wszyscy, których spotykam. Wy również jesteście dla mnie inspiracją.

U: Jakie ma Pan zainteresowania oprócz muzyki? Co lubi Pan robić w wolnym czasie?

MZ: Uwielbiam motory, szczególnie latem, kiedy pogoda jest słoneczna. Często zabieram swoich synów ze sobą. Kocham lotnictwo. Moim wielkim marzeniem jest zrobienie licencji pilota. Zacząłem już realizować swoje marzenia, jednak pandemia pokrzyżowała moje plany. Bardzo dużo czytam o lotnictwie i edukuję się w tym kierunku.

U: Wiemy, że wygrał Pan program „Twoja twarz brzmi znajomo”. Dlaczego zdecydował się Pan przekazać wygraną na Sądeckie Hospicjum?

MZ: Już wtedy byłem sądeczaninem. Szukałam miejsca na które mógłbym przeznaczyć wygraną i wówczas na jednym z rodzinnych spotkań teściowa dała mi podpowiedź. Myślę, że to była wspaniała decyzja, ponieważ dzięki temu powstało wiele moich wspaniałych znajomości właśnie tam w hospicjum i jestem częstym gościem placówki. To miejsce zawsze buduje moją dużą pokorę do życia i do cierpienia. Tylko dobre rzeczy wynikły z mojej decyzji o przekazaniu wygranej Sądeckiemu Hospicjum.

U: Ile trwa nagranie jednej piosenki razem z teledyskiem?

MZ: Czasami jest to  jeden dzień,  a innym razem tylko dwie godziny. Wszystko zależy od pomysłu i formy głównie duchowej. Często nagrywamy piosenkę jednego dnia, a po kilku dniach do niej wracamy i słuchamy na nowo. Przy pracy nad moją drugą płytą na jedną piosenkę poświęcaliśmy dzień lub 2 statystycznie. Nagrywanie teledysku to też najczęściej 1 dzień zdjęciowy. Zdarza się, że zaczynamy nagrywanie teledysku o 4 rano, a kończymy o 21 w nocy.

U: Jaka jest Pana ulubiona własna piosenka?

MZ: Wszystko zależy od okresu w którym jestem w życiu. Teraz są to 2 utwory: jedna piosenka, która otwiera album „Przyjdzie Czas” – to utwór, który napisałem 7 lat temu. Ma pop –rokowy klimat i daje nadzieję, która nigdy się nie kończy. Jest to nadzieja w Bogu;  i jedna, która go zamyka „Tak po prostu”, Piosenka „Tak po prostu” kończy album i jest bardzo spokojna i melancholijna z samym fortepianem i wokalem.

U: Jakie wartości chciałby Pan przekazać młodym ludziom takim jak my?

MZ: Będę monotematyczny. Jestem starszy od was i przeszedłem w życiu dużo zakrętów oraz trudnych momentów. Były momenty, kiedy kompletnie nie wierzyłem w siebie. Mogę wam powiedzieć z pełną świadomością, że jeżeli zaufacie Bogu to nic wam się nie stanie i będziecie w życiu szczęśliwymi ludźmi, takimi szczęśliwymi jak ja jestem dzisiaj. Bóg zaprowadził mnie w to miejsce, gdzie jestem dzisiaj i wiem, że będzie mnie prowadził dalej. Życie z Bogiem nie jest smutne. Jest radosne, wesołe, może być medialne lub „gwiazdorskie”. Bóg chce dla nas wszystkiego co jest najlepsze.

U: Jakie są Pana zawodowe plany na najbliższą przyszłość(nagrania, koncerty)

MZ: Teraz skupiam się najbardziej nad przygotowaniami z zespołem do trasy koncertowej promującej nowy album. Pierwsze koncerty zagramy już na przełomie lutego/marca w przyszłym roku. To dużo pracy, bo oprócz zaaranżowania wszystkich piosenek z płyty na wersje koncertowe, musimy też  wyreżyserować cały koncert i zadbać o odpowiednia oprawę wizualną, czyli świetlną i zestroić wszystko z muzyką. Czeka nas około 2 miesięcy prób i przygotowań. A kiedy już ruszymy z koncertami, wracam do pracy w studiu w międzyczasie bo mam mnóstwo pomysłów, których jeszcze nie zrealizowałem na tej płycie i nie chciałbym żeby na kolejny mój album fani czekali dłużej niż dwa lata 😉 .

U: Bardzo dziękujemy za rozmowę. Życzymy wielu sukcesów w życiu osobistym i zawodowym.

Dyktafon do nagrania wywiadu został zakupiony dzięki udziałowi szkoły w programie Laboratoria Przyszłości.

#LaboratoriaPrzyszłości

#LaboratoriaPrzyszlosci

Skip to content